poniedziałek

niedziela

same

same zamachy ostatnio. ekstra

nareszcie...

Panie i Panowie,
mam zaszczyt ogłosić, iż z dniem dzisiejszym, w chwili ostatniego maźnięcia pędzlem (przeze mnie!), został definitywnie zakończony remont garbusa. Garbus dziś opuścił garaż i wyjechał, aby go podziwniano i zachwycano się nad nim (co też z wielką chęcią wszyscy czynią:)) Posiadaczowi prawa jazdy zostało zapowiedziane, że "teraz to mnie bedziesz musiał wszędzie odwozić, bo ja muszę się pochwalić jaki mam piękny samochód" :P
nooo!

co? cd.

ok - kurde.
A jednak, cholera, wyszło. Uswiadomiłam sobie to dzisiejszego wieczoru zdzierając trampki na asfalcie i patrząc na pola, jedząc jogurt bez łyżeczki na dworcu, goniąc po podobozie trzecim, fascynując się Jeżem Z Czołówką. Kurde, wreszcie odetchnęłam, wpadłam w ten swoj żywioł i już z niego nie wylezę :)

co?







gosia Dzielna Harcerka?

o k-kurde.

piątek

to się nazywa: 2 w 1!

skoro JUTRO (aaa kto pamięta JUTRO?) się tak wdarło do głowy:


a my wiemy skąd ukradli nam pomysł koncertu na dachu... o!
***
a tej pani to powinnam, w zasadzie, osobną notatkę poświęcić, bo zasłużyła.
możecie, więc tak to traktować. pani jest miła, ładna, fenomenalnie śpiewa i sprawia wrażenie, jakby chciała się na dłużej u mnie zadomowić. bronić się nie będę :)
przed państwem Joan Baez :)

***

środa

PoP!

czas: WAKACJE
proces: ODMÓŻDŻANIE

dziękujemy pani pięknie




to jest pojebane i ja jestem pojabana. PoP!lol
tagi: pólgodzinny śmiech, głupawka, kicz, ubaw, lata 80-te, PoP!

(naprawdę, bardzo przepraszam, wiem - to nie godzi)

wtorek

One more cup of coffee for the road,
One more cup of coffee 'fore I go
To the valley below.

sobota

.
a to oznacza, że już odegrałam swoją rolę
.

wtorek

ot

to nic, że wszystko, po pożyczeniu, zostało
to nic, że skleił mi książkę, czego nie lubię
to nic, że jerzy znowu bez składu gadał, ale suity nie zaburzył, za co mu chwała
to nic, że telefon w rozsypce
to nic, że aż tak zaradną nie jestem, za jaką mnie mieli (choć apogeum niezaradności osiągnę, jak przypuszczam, jutro)
to nic, że poznokcie urosły
to nic, że łaskę mi robią
to nic, że pyta: Małgosiu, to frustracja klaszcze?
(tak, mamusiu)
a pies wciąż udaje, ze go nie ma; to naprawdę, nie jest jakiś pierdolony przymus.
ot, wakacje. róbcie ze mną co chcecie :*

sobota

....she said!

piosenki plażowe z tym, że z akcentem gitarowym

niedziela

cudownie nienormalny anderson

i cudownie zagrane na koncercie

małe wyjaśnienie: nieodłączny element tamtego lata. skoro następne przed nami.



Nie pogniewam się wcale jeśli ten numer odpuścisz sobie.
Me słowa - choć szept tu wystarczy - przy twej głuchocie
wykrzyczę.
Mogę sprawić byś zaczął czuć ale nie mogę cię do myślenia
zmusić.
Twa sperma jest w rynsztoku, twa miłość - w zlewozmywaku.
Więc wzbijasz się ponad pola
i zwierzęcym sprawom oddajesz
I twój mędrzec nie wie
co się czuje, gdy jest się głupim jak cep.
Piaskowych zamków cnoty zmiata
konfliktów moralnych
przypływu fala niszcząca.
Przybój cofa się miękko i oddzwaniają koniec przedstawienia, gdy
nowomodne ścieżki odsłania fala ostatnia.
Ale twe nowe buty mają już ścięte obcasy
a twa opalenizna schodzi szybko
A twój mędrzec nie wie co się czuje, gdy jest się głupim jak cep.
Miłość co ją odczuwam jest tak daleko
jest złym snem co przyśnił mi się dzisiaj
-potrząsasz tylko głową
i mówisz, że to wstyd.
Cofnij mój zegar o lata - do dni młodości mej.
Pociągnij za sznurek i zasuń czarne kurtyny
i wykrzycz całą prawdę. Cofnij zegar o epoki: niech one
wyśpiewają tę pieśń.

sobota

z dniem dzisiejszym straciłam /"4"

- a jakoś nie zatroszczyłaś się o ciąg dalszy. jak
zawsze


- uhm. a można by zmnienić
płytę? najlepiej na wtorkową

piątek

ha ha ha

radość ma niezmierna.

pomijając fakt, iż

It was FORTY years ago today

aaa...! :)

nie mogę się doczekać

maf maf maf

jak to dobrze, że znów mój umysł będzie omotany tylko jedną myślą

maf

dziś, z cholernym opóźnieniem powłaziłam na me fora

tyle się tam dzieje

maf maf maf

przepraszam, ja o niczym innym teraz nie potrafię

(cieszy się jak głupia)

TO JEST IRRACJONALNE JAKIEŚ! :)

p.s. kocham kolor różowy. ale cicho
ha ha - tu was mam.

niedziela

and I love her


Zamienię Cię w koraliki, które zawsze mam.
I nie bój się, nie zostawię Cię w ciemnościach złych.

sobota

track list

  • Woman
  • Take Good Care of My Baby
  • The Girl Next Door Went A' walking
  • Isn't It a Pity
  • Mister Bellamy
  • Mandinka
  • You Never Give Me Your Money
  • Heroin
  • Singalong Junk
  • Little Lamb Dragonfly
  • Venus & Mars / Rock Show
  • From a Lover To a Friend
  • Heather

jak szaleć to szaleć. rąbniemy jeszcze całe Thick As a Brick. a co!

niedziela

dialogues, part 3

i (19-05-2007 21:34)
to jest pojebane

she (19-05-2007 21:34)
Cicho

i (19-05-2007 21:34)
co cicho?

she (19-05-2007 21:34)
Ja tu stwierdzam, co jest pojebane, a co nie
___

she (19-05-2007 21:36)
Wroooonaaaa

i (19-05-2007 21:36)
co?

she (19-05-2007 21:36)
Masz się odstrzelić

she (19-05-2007 21:36)
Czaisz?

i (19-05-2007 21:36)
ale naboje się skończyły

i (19-05-2007 21:36)
ty pojebie

she (19-05-2007 21:36)
Cicho, załaduj i ruszaj


skończy się na tym, że kiedyś wszyscy wytoczą mi sprawę w sądzie za ujawnianie. jakieś prawa autorskie, czy coś.

sobota

Her Majesty

is a pretty nice girl,
but she doesn't have a lot to say


***

but now she sucks her thumb and wanders
by the banks of her own lagoon


po pierwsze, to wskazujący,
a drugie to chyba w umyśle.
Ostatecznie, podsumowując, było całkiem nieźle.

tak, wiem bardzo niewiele i niejasno. ale oszczędzam wam efektów mojej dzisiejszej weny. bynajmniej nie twórczej, a destrukcyjnej. pierdolę


***

miałam to już wcześniej dać, ale zapomniałam.
as usual




przy okazji, pozdrowienia dla fana zespołu :)
tym razem bez cygara i krat w tle.

niedziela

pozdrowienia dla wytrwałych






kurwa, chyba ich lubili

(7. min!)

środa

ojoj... Dialogów ciąg dalszy

Gosia 22:05:31
nie ma za co, ja tez dziękuję za wytrzymałość ze mną:PP:)

Tomek 22:05:47
za jaka wytrzymałośc ?

Tomek 22:05:54
kurde z Toba trzymac to

Tomek 22:05:57
zaszczyt Niuniu :* :)

Tomek 22:06:07
a wytrzymac to przyjemnosc :) :*:)

i znowu się poczułam jak przed rokiem. z moim najlepszym Przyjacielem.

na czym ten świat stoi?

nooo, na czym?
srodze się, doprawdy, zawiodłam.
blisko dwie i pół godziny szukałam w 2 GB zdjęć, choć jednego, na którym byliby zaćpani.
nie znalazłam. owszem jest mnóstwo z papierosami, kieliszkami itp. ale tego jednego jak na złość(!) HELP!

wtorek

na dialogach świat się opiera

She said
I know what it's like to be dead
I know what it is to be sad
I said
Who put all those things in your hair
Things that make me feel that I'm mad
And you're making me feel like I've never been born.
She said
you don't understand what I said
I said
No, no, no, you're wrong
I said
Even though you know what you know
I know that I'm ready to leave
'Cause you're making me feel like I've never been born.
She said
I know what it's like to be dead
I know what it is to be sad

(...)

(bo na depresję najlepsze są porządki...

i to gruntowne. w pokoju. chciałam zmienić pokój. z miejsca, które służyło do spania na miejsce, w którym będzie się dobrze śmiać, płakać, popadać w skrajności, pić, rozmawiać, cieszyć się i cierpieć. a wystarczyło tak niewiele. przestawić kilka książek na półce. wyciągnąć "Antologię" na wierzch - niech spogląda na wszystkich z góry. wreszcie odkurzyć gramofon, zapieprzyć tacie 12 winyli i parę mądrych książek. powiesić kalendarz na rok 2007.


...chociaż i tak, nie pomagają)

___________________
.
niech zapukają zanim wejdą, do cholery. a najlepiej niech mnie zostawią i nie błocą.

sobota

uroki życia we wspólnocie

W

poniedziałek
przyszła j. na "na wspólnej"
j. = połączenie większości cech, które mnie wkurwiają
[ j. = niepohamowane gadulstwo, wścibstwo, gorąca miłość do polskich (i nie tylko!) seriali, niekontrolowany odruch siorbania + niepoprawność gramatyczna]

wtorek
przyszły m. na "magdę m.".
przyniosły butelkę wina

środę
opuściłam na chwilę i na szczęście zacny "azyl" wraz z jego mieszkankami

czwartek
znów wkroczyła j. i znów w tym samym celu
irytacja ma sięgnęła szczytu. wyszłam

piątek
z satysfakcją pokazując "międzynarodowy" drzwiom mieszkania, trzasnęłam.
a potem się na mnie zemściły. o te
!


przydałoby się zamienić współlokatorów.
jest ktoś chętny?

niedziela

34 km!





granica normalności





... do szczęścia




szydząc z niedawno wypowiedzianych słów

a przecież to było naprawdę nie tak dawno

piątek

romeo & juliet


spotkali się, nie








a potem umarli, niby razem

___________________________________________

Doprawdy, Małgorzato, wstyd mi za ciebie.

idą panny żałobne

Może wreszcie czas się otrząsnąć.
Inni mają Coś, jeszcze inni Tam, a ja mam piosenki i na tym, proszę poprzestańmy.

nie będziemy sobie już zaprzątać głowy innymi sprawami.


track lista na dziś:
Cała jesteś w skowronkach Skaldowie
Bema pamięci żałobny rapsod Niemen
W żółtych płomieniach liści Skaldowie & Łucja Prus.

i tak w kółko. bardzo źle działa na psychikę, zwłaszcza.

niezły masz gust, pogratulować.

samochwała

Spółka Lennon / McCartney (marta&małgorzataW) na zlecenie Zespołu Szkół nr 6 w Leńczach, ma zaszczyt zaprezentować bajkę z tzw. morałem...

Koń i Konik Polny

Słońce na wieś zawitało
wiosną wkoło zapachniało
Odtąd koń po spożyciu kakao
gnał na pole aż furczało
Konik polny podśpiewując
skakał sobie wciąż żartując
Głupi jesteś, twa niewola
to doprawdy ciężka dola
Trudną pracę wykonując
ludzie cię wykorzystują
a moje życie, powiem skrycie
Toczy się wręcz znakomicie
Gdy nadeszła zima sroga
miska świerszcza jest uboga
Koń zaś w podzięce od pana
dostał owsa, wiązkę siana.

Morał: Bez pracy nie ma kołaczy

Ta-da-dam!

(koniec znaczy się)

Straszne doprawdy :)

wtorek

ani słowa

Tak, tak bardzo męczący dzień z napadem szału.
Ale ja już wiem czemu się tak wściekłam.
Bo mi się piosenka na youtubie nie chciała załadować.
Tak, to na pewno to.
Albo dlatego, że tej nocy pierwszy raz byłam szczera.


P.
S.


A ja się już nie boję Ciebie.
A jeszcze przed chwilą się bałam.
No popatrz.




od autora: proszę mnie nie pytać o wszelakie iluzje i aluzje występujące w tekście. z góry dziękuję

edit: kuźwa, a jednak. nie byłam całkowicie szczera. przypomniało mi się coś.

sobota

posłuchała...


Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.
Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach.
A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem.


K. K. Baczyński

czwartek

paprotka?



Khe, khe, khe.

...A psik!





Dziękuję za uwagę.

niedziela

Optymistycznie...

... tak może zacznijmy ten miesiąc.




(mam nadzieję, że właściciel tego zdjęcia, kimkolwiek jest, wybaczy mi jego wykorzystanie)

________________________

Piegów mi przybyło znów kilka. Ejjj...

sobota

już kwietniowo?

Hmm... więc kończy nam się marzec? Jakoś niespecjalnie mnie to martwi. Trochę w nim było zmartwień, ale radości o wiele, wiele więcej. A teraz przede mną jasna przyszłość w kolorowych barwach. W końcu wiosnę mamy, czyż nie? Przez skórę czuję, że do wakacji znów będę przeżywać fascynację okresem 65-67. To bardzo dobrze się składa - znowu będę się cieszyć bez powodu i nic mi nie zmąci tej radości. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Nooo! Byle do środy...

powrót do korzeni


and anytime you feel the pain
hey Jude
refrain
don't carry the world upon your shoulders.





tak TO wyglądało na początku.

a potem wyszło Im COŚ.

Gminne Centrum Informacji

Dużo myśli dziś przepłynęło.
Cytując, taki strumień świadomości.
Ale wcale nie pływam.
Topić, też się nie topię.
Zorientowałam się, że do kolejnego Przystanku pozostał tylko tydzień.
Nooo, półtora.
Na dodatek w ciągu ostatniej doby zadano mi szereg pytań,
w tym jedno:

Czemu fuczysz?

(ja wcale nie fuczę!)

Wesoło było. (chyba ostatnio nadużywam tego słowa).

wtorek

Nasz...

Szukaj dróg gdzie jasny dźwięk,
Wśród ogni złych co budzą lęk,
Nie prowadź nas, powstrzymaj nas,
Powstrzymaj nas w pogoni...


Świecie nasz
Daj nam wiele jasnych dni!

Świecie nasz
Daj nam w jasnym dniu oczekiwanie!

Świecie nasz
Daj ugasić ogień zły!

Świecie nasz
Daj nam radość, której tak szukamy!

Świecie nasz
Daj nam płomień, stal i dźwięk!

Świecie nasz
Daj otworzyć wszystkie ciężkie bramy!

Świecie nasz
Daj pokonać każdy lęk!

Świecie nasz
Daj nam radość blasku i odmiany!

Świecie nasz
Daj nam cień wysokich traw!

Świecie nasz
Daj zagubić się wśród drzew poszumu!

Świecie nasz
Daj nam ciszy czarny staw!

Świecie nasz
Daj nam siłę krzyku, śpiewu, tłumu!

Świecie nasz
Daj nam wiele jasnych dni!

Świecie nasz
Daj nam w jasnym dniu oczekiwanie!

Świecie nasz
Daj ugasić ogień zły!

Świecie nasz...



Świecie nasz, świecie nasz,

Chcę być z Tobą w zmowie,

Z blaskiem twym, siłą twą,

Co mi dasz - odpowiedz!




o tym, czy można pozostać humanistą do końca życia, mimo przeciwności losu.

podobno można. tak przynajmniej twierdzą w paru "mądrych" opracowaniach. temat uważam za zamknięty. przynajmniej do jutra do godziny 12.55

jest wesoło. czego chcieć więcej?
tego, żebym przestała mówić "głupiaś" niektórym osobom.
cholera.

JEST wesoło.

niedziela

naprawdę?

Czyżby coś zdominowało dzisiejszy dzień?
A może nie tylko dzisiejszy?

Powiedz mi teraz co mam zrobić z tęsknotą za siódmą stroną
Na ósmej ludzie mieli się spotkać

ostatnia była wyśnioną.


Chyba się już spotkali. Kurde.


P.S.
Może kupię sobie psa
Może lepiej lwa...



Będzie wesoło.

sobota

takie tam plumkanie i "Kubuś"



Uwierzyła.
Wróciła do Siebie.
Takiej, jaką ją zaprogramowali.

niedziela

Ω


Egyszer a nap
Úgy elfáradt,
Elaludt mély,
Zöld tó ölén,
Az embereknek
Fájt a sötét,
Ô megsajnált,
Eljött közénk


Igen, jött egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán,
Így lett a föld, az ég
Zöld meg kék, mint rég,
Igen, jött egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán
La - la - la...




Czy ja zawsze muszę wyrażać się za pomocą słów innych? Nie, ja po prostu kocham Muzykę.


***
Kiedy byłem, kiedy byłem małym chłopcem, hej!

sobota

jeszcze raz

Czas. nie lubię Czasu. nie chcę żeby upływał.



Pkt 4.
Nie istnieje czas.
To jedno z wielkich naszych odkryć – czas nie istnieje. Analizując tysiące materiałów, listów, historii, opowieści i zdarzeń musimy postawić stanowczą tezę – czas w naszym rozumieniu jest złudzeniem.
(...)
Czas nie istnieje w naszym rozumieniu. Przemijanie jest tylko pewnym ukrytym atrybutem naszej rzeczywistości, które jest złudzeniem. To także budujące dla wszystkich, których przeraża „upływ czasu”.

...





wsiądźmy do pociągu. jeszcze przed świtem otwórzymy okno, wystawmy za nie głowy i spróbujmy złapać pęd powietrza...

.... słup, drzewo, drzewo, dom, drzewo, słup, dom, dom, drzewo, słup, drzewo....


- o! krowa!
- niee... krowy wyprowadzają dopiero o piątej!
- aha.


.... drzewo, słup, drzewo, dom, dom, słup, drzewo, drzewo, dom, słup, dom ....





zróbmy to jeszcze raz. jedźmy nad morze.

piątek

jak Ktoś śpiewał

a jednak często jest, że ktoś słowem złym
zabija tak jak nożem.

i mimo wszystko

Well it's all right, even if they say you're wrong
Well it's all right, sometimes you gotta be strong


Well it's all right, remember to live and let live
Well it's all right, the best you can do is forgive


Well it's all right, even if the sun don't shine
Well it's all right, we're going to the end of the line...
...

czwartek

na poszukiwaniach wiosny

znalazła małe cuda natury...







i Pana Jeża.


Świat jest piękny, a ja jestem w Domu.