sobota

uroki życia we wspólnocie

W

poniedziałek
przyszła j. na "na wspólnej"
j. = połączenie większości cech, które mnie wkurwiają
[ j. = niepohamowane gadulstwo, wścibstwo, gorąca miłość do polskich (i nie tylko!) seriali, niekontrolowany odruch siorbania + niepoprawność gramatyczna]

wtorek
przyszły m. na "magdę m.".
przyniosły butelkę wina

środę
opuściłam na chwilę i na szczęście zacny "azyl" wraz z jego mieszkankami

czwartek
znów wkroczyła j. i znów w tym samym celu
irytacja ma sięgnęła szczytu. wyszłam

piątek
z satysfakcją pokazując "międzynarodowy" drzwiom mieszkania, trzasnęłam.
a potem się na mnie zemściły. o te
!


przydałoby się zamienić współlokatorów.
jest ktoś chętny?

niedziela

34 km!





granica normalności





... do szczęścia




szydząc z niedawno wypowiedzianych słów

a przecież to było naprawdę nie tak dawno

piątek

romeo & juliet


spotkali się, nie








a potem umarli, niby razem

___________________________________________

Doprawdy, Małgorzato, wstyd mi za ciebie.

idą panny żałobne

Może wreszcie czas się otrząsnąć.
Inni mają Coś, jeszcze inni Tam, a ja mam piosenki i na tym, proszę poprzestańmy.

nie będziemy sobie już zaprzątać głowy innymi sprawami.


track lista na dziś:
Cała jesteś w skowronkach Skaldowie
Bema pamięci żałobny rapsod Niemen
W żółtych płomieniach liści Skaldowie & Łucja Prus.

i tak w kółko. bardzo źle działa na psychikę, zwłaszcza.

niezły masz gust, pogratulować.

samochwała

Spółka Lennon / McCartney (marta&małgorzataW) na zlecenie Zespołu Szkół nr 6 w Leńczach, ma zaszczyt zaprezentować bajkę z tzw. morałem...

Koń i Konik Polny

Słońce na wieś zawitało
wiosną wkoło zapachniało
Odtąd koń po spożyciu kakao
gnał na pole aż furczało
Konik polny podśpiewując
skakał sobie wciąż żartując
Głupi jesteś, twa niewola
to doprawdy ciężka dola
Trudną pracę wykonując
ludzie cię wykorzystują
a moje życie, powiem skrycie
Toczy się wręcz znakomicie
Gdy nadeszła zima sroga
miska świerszcza jest uboga
Koń zaś w podzięce od pana
dostał owsa, wiązkę siana.

Morał: Bez pracy nie ma kołaczy

Ta-da-dam!

(koniec znaczy się)

Straszne doprawdy :)

wtorek

ani słowa

Tak, tak bardzo męczący dzień z napadem szału.
Ale ja już wiem czemu się tak wściekłam.
Bo mi się piosenka na youtubie nie chciała załadować.
Tak, to na pewno to.
Albo dlatego, że tej nocy pierwszy raz byłam szczera.


P.
S.


A ja się już nie boję Ciebie.
A jeszcze przed chwilą się bałam.
No popatrz.




od autora: proszę mnie nie pytać o wszelakie iluzje i aluzje występujące w tekście. z góry dziękuję

edit: kuźwa, a jednak. nie byłam całkowicie szczera. przypomniało mi się coś.

sobota

posłuchała...


Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.
Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach.
A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem.


K. K. Baczyński

czwartek

paprotka?



Khe, khe, khe.

...A psik!





Dziękuję za uwagę.

niedziela

Optymistycznie...

... tak może zacznijmy ten miesiąc.




(mam nadzieję, że właściciel tego zdjęcia, kimkolwiek jest, wybaczy mi jego wykorzystanie)

________________________

Piegów mi przybyło znów kilka. Ejjj...