wtorek

(bo na depresję najlepsze są porządki...

i to gruntowne. w pokoju. chciałam zmienić pokój. z miejsca, które służyło do spania na miejsce, w którym będzie się dobrze śmiać, płakać, popadać w skrajności, pić, rozmawiać, cieszyć się i cierpieć. a wystarczyło tak niewiele. przestawić kilka książek na półce. wyciągnąć "Antologię" na wierzch - niech spogląda na wszystkich z góry. wreszcie odkurzyć gramofon, zapieprzyć tacie 12 winyli i parę mądrych książek. powiesić kalendarz na rok 2007.


...chociaż i tak, nie pomagają)

___________________
.
niech zapukają zanim wejdą, do cholery. a najlepiej niech mnie zostawią i nie błocą.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

:* :* :) :) (no zobaczymy jak posprzątałaś zobaczymy... ;) (wybacz ale się cieszę noo!) ).