to nic, że wszystko, po pożyczeniu, zostało
to nic, że skleił mi książkę, czego nie lubię
to nic, że jerzy znowu bez składu gadał, ale suity nie zaburzył, za co mu chwała
to nic, że telefon w rozsypce
to nic, że aż tak zaradną nie jestem, za jaką mnie mieli (choć apogeum niezaradności osiągnę, jak przypuszczam, jutro)
to nic, że poznokcie urosły
to nic, że łaskę mi robią
to nic, że pyta: Małgosiu, to frustracja klaszcze?
(tak, mamusiu)
a pies wciąż udaje, ze go nie ma; to naprawdę, nie jest jakiś pierdolony przymus.
ot, wakacje. róbcie ze mną co chcecie :*
wtorek
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
Guuuupek... :* :*.
;*
rwie Cię jakiś Rodrigo :D
na koszulki!!!!!!!!!
.lol.
"róbcie ze mną co chcecie"
to co panna? pijemy?
Prześlij komentarz