niedziela

co? cd.

ok - kurde.
A jednak, cholera, wyszło. Uswiadomiłam sobie to dzisiejszego wieczoru zdzierając trampki na asfalcie i patrząc na pola, jedząc jogurt bez łyżeczki na dworcu, goniąc po podobozie trzecim, fascynując się Jeżem Z Czołówką. Kurde, wreszcie odetchnęłam, wpadłam w ten swoj żywioł i już z niego nie wylezę :)